Podczas prób znalezienia równowagi między walką o interes uprawnionych z praw autorskich a potrzebami społeczeństwa informacyjnego w internecie zrodziło się pytanie o linkowanie do pirackich treści. Próbował na nie odpowiedzieć TSUE. I odpowiedział, tyle że swoim wyrokiem otworzył więcej kwestii, niż udało mu się nim zamknąć.

 

W maju, w kontekście sprawy GS Media BV przeciwko Sanoma Media Netherlands BV Playboy Enternational Inc., Britt Geertruidzie Dekker (C-160/16) (tutaj) rozważaliśmy na blogu, czy linkowanie może naruszać prawo autorskie, W precedensowym orzeczeniu z 8 września 2016 r. TSUE uznał, iż linkowanie do „pirackich utworów” może łamać prawo, a GS Media BV dokonała publicznego udostępnienia chronionych prawem zdjęć. Warto odnotować, że TSUE w wydanym wyroku orzekł inaczej, niż w uprzedniej opinii Melchior Wathelet, rzecznik generalny TSUE.

TSUE stwierdził, że art. 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29 należy interpretować w ten sposób, że aby ustalić, czy fakt umieszczenia w witrynie internetowej hiperłączy odsyłających do utworów chronionych – swobodnie dostępnych w innej witrynie internetowej bez zezwolenia podmiotu praw autorskich – stanowi „publiczne udostępnianie” w rozumieniu tego przepisu, należy określić, czy te hiperłącza zostały udostępnione bez celu zarobkowego przez osobę, która nie wiedziała lub nie mogła racjonalnie wiedzieć o bezprawnym charakterze publikacji tych utworów w tej innej witrynie internetowej, czy też przeciwnie, wspomniane hiperłącza zostały udostępnione w celu zarobkowym, w której to sytuacji należy domniemywać istnienie tej wiedzy.

Zatem w przypadku umieszczenia linku do „pirackich plików” nie dojdzie do naruszenia prawa, wyłącznie wtedy, gdy osoba podejmująca czynności nie działa dla zysku i nie wie o bezprawnym charakterze […]


<logo>