• Jeżeli istnieje prawo do adaptacji utworu, przełożonego przez powoda, to powodowi jako tłumaczowi służy roszczenie do domagania się zachowania integralności utworu ale jedynie wtedy, gdy wykaże, że adaptacja przekracza dozwolone normy, narusza treść i formę utworu, jest nierzetelnym wykorzystaniem utworu.

Opracowanie: LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy


Wyrok

Sądu Apelacyjnego w Warszawie

z dnia 29 marca 2001 r.

I ACa 1307/00

 

 

Sentencja

Sąd Apelacyjny w Warszawie, po rozpoznaniu w dniu 29 marca 2001 r. na rozprawie sprawy z powództwa Ziemowita F. przeciwko Telewizji Polskiej SA z siedzibą w W. o ochronę praw autorskich, na skutek apelacji powoda, od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 29 lutego 2000 r., sygn. akt III C 1251/99, oddala apelację.

Uzasadnienie faktyczne

Sąd Okręgowy w Warszawie, wyrokiem z dnia 29 lutego 2000 r., oddalił powództwo Ziemowita F. przeciwko Telewizji Polskiej SA o ochronę praw autorskich.
Sąd Okręgowy ustalił, że powód jest tłumaczem sztuki Jurija Oleszy p.t. „Późne kwiaty”. Umową z dnia 18 grudnia 1996 r., powód przeniósł na pozwaną między innymi prawo do wykorzystania przekładu sztuki do realizacji spektaklu TV w oparciu o tekst przekładu. Strony ustaliły, że Telewizja może w nagraniu dzieła wprowadzić zmiany, uzasadnione wymaganiami produkcji i emisji programu radiowego lub telewizyjnego.
W dniu 21 września 1998 r. wyemitowano adaptację sztuki „Późne kwiaty” w przekładzie powoda i reżyserii Jacka O. Powód skierował do Telewizji pismo z żądaniem przeproszenia go i zadośćuczynienia w kwocie 15.000 zł twierdząc, że zostały naruszone jego prawa osobiste, ponieważ adaptacja polegała na usunięciu wielostronicowych fragmentów przełożonego utworu, w tym finału, niwecząc dramaturgiczną konstrukcję dzieła. Pozwana nie przyznała naruszenia jakichkolwiek praw autorskich powoda.
Sąd Okręgowy ustalił, że wykorzystane w adaptacji fragmenty w zakresie tłumaczenia wiernie odpowiadały tłumaczeniu powoda.
Usunięcie ze sztuki fragmentów tekstu i postaci 6 bohaterów oraz brak w finale śmierci głównej bohaterki, co – zdaniem powoda – niweczyło dramaturgiczną konstrukcję dzieła, mogłoby być przedmiotem zarzutów ze strony autora Jurija Oleszy o naruszeniu jego osobistych praw autorskich, bądź innych podmiotów z kręgu określonego art. 78 ust. 2 i ust. 4 ustawy o Prawie autorskim (wobec śmierci autora sztuki).
Uznanie roszczenia tłumacza prowadziłoby do nieuzasadnionego rozszerzenia treści art. 78 cytowanej ustawy, a powołany przez powoda wyrok SN z dnia 19 października 1985 r. (sygn. akt I Cr 312/85) jest poglądem jednostkowym, wyrażonym w sprawie, w której tłumaczenie wykorzystano bez zgody tłumacza.
Zadaniem powoda – jako tłumacza – było wierne odtworzenie i stworzenie ekwiwalentu języka pierwowzoru oraz zachowanie podstawowych wartości oryginału. Dzieło powoda – tłumaczenie sztuki – warunki te spełniło. Powód przeniósł na pozwaną swe prawa w zakresie unormowanym w § 2 i § 5 umowy. Pozwana uzyskała prawo do realizacji spektaklu w oparciu o tekst przekładu, powód nie zastrzegł w umowie konieczności zachowania integralności jego dzieła, zgadzając się na wykorzystanie fragmentów, jak również na zmiany uzasadnione wymaganiami produkcji, wyraził zatem zgodę na ingerencję w jego dzieło.
Zasada nienaruszalności dzieła jest w swojej kategorycznej formie nierealna i niepotrzebna, prawo decydowania o postaci dzieła musi ulegać ograniczeniom, wynikającym z upublicznienia utworu. Rozwój nowych technologii idzie w parze z tendencją do tworzenia mutacji dzieł, do umieszczania ich w wielorakich kontekstach, do których dzieła są tworzywem. Twórca adaptacji uprawniony jest do dokonywania modyfikacji materiału wyjściowego przez dostosowywanie go do nowych potrzeb, szczególnie w przypadku przeniesienia utworu literackiego do realizacji telewizyjnej. Adaptacje mają szansę przekazać utwory, szczególnie pisane dawniej, do odbioru przez szerszy krąg osób, do zaistnienia przy odmiennych potrzebach współczesnych odbiorców.
Od powyższego wyroku złożył apelację powód, zarzucając mu naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie prawa autorskiego, w szczególności art. 16 pkt 3 i pkt 5 oraz art. 2 ust. 2 ustawy o Prawie autorskim przez przyjęcie, że zasada nienaruszalności dzieła jest nierealna i niepotrzebna oraz że uprawnionemu z umowy o korzystanie z utworu służy prawo wykorzystania utworu w całkowicie dowolny sposób jak i sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego przez przyjęcie, na podstawie błędnie zinterpretowanego art. 78 ust. 2 i ust. 4 ustawy, że powód występuje nie we własnym imieniu jako autor, lecz jako reprezentant Jurija Oleszy.
Wskazując na powyższe, powód wnosił o uchylenie zaskarżonego wyroku i uwzględnienie powództwa oraz zasądzenie od pozwanej kosztów procesu.

Uzasadnienie prawne

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:
Apelacja nie zasługuje na uwzględnienie.
Wniosek apelacji został sformułowany błędnie (o uchylenie wyroku i uwzględnienie powództwa), lecz jest oczywiste, że powodowi chodziło o zmianę wyroku i uwzględnienie powództwa (art. 386 § 1 k.p.c.), a nie o przekazanie sprawy sądowi I instancji do ponownego rozpoznania po jego uchyleniu (art. 386 § 4 k.p.c.). Powód zawarł umowę przenoszącą na TVP-S.A., Oddział we W. prawo do wykorzystania jego utworu do realizacji spektaklu w oparciu o tekst przekładu. Nie zastrzegł zatem obowiązku pozwanej zachowania integralności swego dzieła – tłumaczenia sztuki i obowiązku zachowania przez pozwaną jego nienaruszalności w znaczeniu niedopuszczalności zmian, wynikających z reguł realizacji telewizyjnej (§ 2 ust. 1 umowy).
Oczywiście powodowi służy prawo do nienaruszalności treści i formy utworu, lecz prawo do integralności nie odnosi się w zasadzie do zmian, przekształceń treści lub formy dzieła pierwotnego przy tworzeniu dzieła zależnego. Realizacja telewizyjna sztuki w tłumaczeniu powoda jest utworem zależnym od reżysera, chronionym również przepisami ustawy.
Artykuł 2 ustawy ustala zakres dozwolonego swobodnego korzystania z cudzych utworów, dopuszczając dokonanie zmian w utworze przez reżysera. Praktyka rozróżnia „zwykłą reżyserię”, polegającą na prostym przygotowaniu spektaklu do wystawienia, sprawnym poprowadzeniu aktorów, nadaniu tempa przez wprowadzenie pewnych skrótów, na zrealizowaniu zamierzonych przez dramaturga walorów teatralnych. Taka zwykła reżyseria stanowi przedmiot praw wykonawczych i wówczas reżyser powinien być zaliczony do grona artystów wykonawców. Inscenizacja ma miejsce wówczas, gdy interpretacja dzieła nabiera cech adaptacji, gdy inscenizator świadomie przesuwa akcenty w dramacie i zmienia konstrukcję utworu. Inscenizacja jest działalnością twórczą, prowadzącą do powstania opracowania, polega na przystosowaniu sztuki do potrzeb innego odbiorcy.
Inscenizacja zatem nie prowadzi wprost do naruszenia integralności dzieła.
Sąd Okręgowy stwierdził, że zasada nienaruszalności dzieła w swojej kategorycznej formie jest nierealna i niepotrzebna. Nie zakwestionował zatem samej zasady lecz stanowisko, nie przewidujące od niej odstępstw. Nie wywiódł również wniosku, że uprawnionemu do korzystania z utworu służy prawo całkowicie swobodnego i dowolnego wykorzystania utworu, ale chronione przepisami prawo do twórczej adaptacji.
Sąd Okręgowy uznał, że wobec wierności przekładu powoda, wykorzystanego w przedstawieniu, nie ma on podstaw do kwestionowania zmian adaptacyjnych, gdyż te nie naruszają jego praw autorskich. Do tłumaczenia nie wprowadzono żadnych zmian, zmiany naruszające – zdaniem powoda – treść i formę dzieła są tymi, które kwestionować mógłby jedynie autor.
Sąd Apelacyjny stoi na stanowisku, że jeżeli istnieje prawo do adaptacji utworu, przełożonego przez powoda, to powodowi – jako tłumaczowi – służy roszczenie do domagania się zachowania integralności utworu ale jedynie wtedy, gdy wykaże, że adaptacja przekracza dozwolone normy, narusza treść i formę utworu, jest nierzetelnym wykorzystaniem utworu.
Ponieważ adaptacja jest działalnością twórczą, prowadzącą do powstania odrębnego dzieła, nie jest możliwe wkraczanie w swobodę twórczą adaptatora w sposób tak kategoryczny i wyznający jedynie zasadę nienaruszalności dzieła pierwotnego i jego tłumaczenia. Widz, oglądając adaptację, ma świadomość, że nie jest to dzieło przedstawione w swojej pierwotnej formie.
Jest oczywiste, że powód nie zawarł umowy na adaptację swego przekładu, ale na realizację spektaklu TV w oparciu o tekst przekładu. Jeżeli dokonano adaptacji dzieła pierwotnego, dokonano niejako i adaptacji przekładu, który służył do wystawienia adaptacji utworu.
Wniosek dowodowy został zgłoszony dla oceny, czy efekt pracy reżysera spornej inscenizacji telewizyjnej mieści się w ogólnie przyjętych w teatrach polskich granicach swobody inscenizacyjnej, czy też wykracza poza te granice.
Swoboda twórcza jest dziedziną nie poddającą się jednoznacznej ocenie, a dowodem na to są rozbieżne oceny tego samego dzieła, dokonane przez różnych krytyków, czy też odmienny odbiór dzieła przez zawodową krytykę i przez szeroką widownię. Zapewne nie ma również ustalonych, gdyż nie jest to możliwe do ustalenia, „ogólnie przyjętych w teatrach polskich granic swobody inscenizacyjnej”. Wyrażona opinia byłaby subiektywną opinią wskazanego specjalisty a nie obiektywnym miernikiem, przydatnym do rozstrzygnięcia.
Mając powyższe na uwadze, Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do uwzględnienia apelacji i orzekł w myśl art. 385 k.p.c.